Tym razem post jest inspirowany wszystkimi (może nie wszystkimi, ale większością) internautami korzystającymi z facebooka. I przejdę od razu do tego jakie to posty. Trochę to śmieszne widzieć co 5 sekund posty np. "Jedna żyletka,jedna żyła.Jedno życie, jedna chwila". A tym bardziej jeśli widzisz je od osób, które są od Ciebie starsze. Po raz kolejny to piszę: nie każdego to obchodzi, nie każdy się Tobą interesuje. Rozumiem, tablica jest po to żeby udostępniać swoje myśli/odczucia/wspomnienia itd., ale wstawianie takich postów nagina nie dosyć, że Waszą prywatność to jeszcze sprawia, że nasz (osób które też korzystają z tego portalu i lubią swobodne poruszanie się w sieci) facebook jest zawalony. Dlatego ogarnijcie się i ograniczcie to do minimum, może to Wasze jakieś takie uzależnienie? Nie wiem..
Druga część posta inspirowana jak zwykle moimi kochanymi pierwszoklasistkami, które uważają, że jeśli ktoś powie, że mają coś brzydkiego to im zazdrości. Wstawiając zdjęcie oficerek i podpisując je jako "w końcu mam glany", narażone jesteście na to, że ktoś skomentuje, bo po pierwsze są i gusta i guściki, a po drugie jeśli ktoś wie, że to nie są glany to raczej zorientuje się od razu. No ale i tak pamiętajcie, że jak Wam powiem, że np. jesteście idiotkami i Wasza wiedza jest znikoma to tak na prawdę uważam, że jesteście super mega fajne i macie tyle wiedzy co nikt na tym świecie i zwyczajnie wam zazdroszczę.
Druga część posta inspirowana jak zwykle moimi kochanymi pierwszoklasistkami, które uważają, że jeśli ktoś powie, że mają coś brzydkiego to im zazdrości. Wstawiając zdjęcie oficerek i podpisując je jako "w końcu mam glany", narażone jesteście na to, że ktoś skomentuje, bo po pierwsze są i gusta i guściki, a po drugie jeśli ktoś wie, że to nie są glany to raczej zorientuje się od razu. No ale i tak pamiętajcie, że jak Wam powiem, że np. jesteście idiotkami i Wasza wiedza jest znikoma to tak na prawdę uważam, że jesteście super mega fajne i macie tyle wiedzy co nikt na tym świecie i zwyczajnie wam zazdroszczę.
Dziś źle się czuje, może dlatego ten post wygląda na wymuszony, ale dzięki temu napiszę trzecią część posta, której nie nadam tytułu bo byłby za długi. Ta część będzie mini kursem wiary w siebie, której mi często brakuje. W pewności siebie wyróżniamy kilka żelaznych zasad. Jedną z takich zasad jest nauka mówienia "nie" samemu sobie lub komuś jeśli czegoś nie chcemy. Musimy panować nad naszą asertywnością. Może to brzmi śmiesznie, ale napisz listę rzeczy, które Ci się w sobie nie podobają, będziesz mieć wszystko "czarno na białym" i sam/sama zdołasz poznać siebie. Ja taką listę trzymam u siebie w pamiętniku i kiedy mam swoje mini napady agresji (w szkole nie robię tego, ale np. w domu) to patrzę na tą listę i staram się wszystko ustabilizować. Mam nadzieję, że w jakiś tam sposób Wam pomogłam. To tyle jak na tą chwilę, może później zrobię FAQ czy coś:)
xoxo,
Martyna.